Ambasada walczy o dobre imię Polaków.
15 Maj 2019

































O sytuacji Polaków w Holandii od jakiegoś czasu robi się coraz głośniej. Media podejmują próbę nakreślenia sytuacji i zaczynają mówić o tym problemie. Wykorzystywanie, zastraszanie pracowników, bardzo często zmuszani są do pracy w trudnych, a nawet bardzo trudnych warunkach po kilkanaście godzin dziennie. Nie wspominając już o niskich płacach. W rozmowie z Algemeen Dagblad Ambasador RP poruszał temat jakim jest wyobcowanie Polaków przy całkowitym wykluczeniu ich z niderlandzkiego społeczeństwa.

Ambasador RP w Holandii, Marcin Czepelak, opowiada o telefonach, które od kilku lat ciągle otrzymuje od rodaków. Wielu z nich przyjechało do Holandii za pracą, „lepszym jutrem”, a tymczasem zostało okrutnie i bezkarnie oszukanych. 

Polskie i holenderskie biura w maksymalny, bardzo często wręcz okrutny sposób naginają holenderskie prawo dla swoich potrzeb. Chcąc zarabiać na imigrantach jak najwięcej pieniędzy. Kiedy Polacy się skarżą natychmiast są tłumieni. W większości boją się tego, co się z nimi stanie, gdyby stracili ( choć fatalną) pracę. Dlatego 90% z nich po prostu milczy.










Ambasador podkreśla zjawisko tak zwanego „równoległego społeczeństwa”. Co to oznacza? Biura kwaterują swoich pracowników w większości na obrzeżach miast. Tłumacząc, że jest to w pobliżu ich miejsc pracy, tworząc tym samym „polskie dzielnice”. W mediach holenderskich co chwila pojawiają się informacje o „pijanych Polaczkach”. W związku z tym mieszkańcy miast nie chcą mieć z nami nic do czynienia. W taki właśnie sposób tworzy się błędne koło. Holendrzy nie chcą mieć do czynienia z Polakami, którzy są od nich i tak już odcięci. Nie dając nam szansy na zmianę swego negatywnego wizerunku. 

„Zamykanie” Polaków w odosobnionych dzielnicach i oddzielanie ich od holenderskiego społeczeństwa, bez możliwości integracji i zaznajomienia się z kulturą kraju, w którym tak defakto żyją, jest według Czepelaka bardzo krzywdzące.
Ad.nl






Oudere Artikelen