Prawie sto przypadków wykorzystywania seksualnego przez belgijskich świadków Jehowych
11 Sierpień 2019


































W ciągu sześciu miesięcy prawie sto przypadków wykorzystywania seksualnego zgłoszono Świadkom Jehowych we Vlaanderen. Tak napisała wczoraj belgijska gazeta Le Soir.

Powiadomienia zostały przesłane w Reclaimed Voices. W międzyczasie zgłosiło się 90 ofiar. Pascal Mertens, prezes Reclaimed Voices, oczekuje, że francuskojęzyczne ofiary zgłaszają się ze względu na uwagę w gazetach walońskich. ,, W Holandii mamy około 300 ofiar, obawiamy się, że będzie to samo w Belgii. Są też osoby, które skontaktowały się bezpośrednio z Centrum Informacji i Doradztwa Ministerstwa Sprawiedliwości ds. Szkodliwych Organizacji Sekciarskich, ale nie mamy danych liczbowych, ”mówi Mertens.

Według Mertensa 29 000 osób należy do Jehowych w Holandii, a 25 000 w Belgii. „Sporo zgłoszonych nadużyć miało miejsce dziesięć do piętnastu lat temu” - mówi prezes. „Ale są też niedawne sprawy, aż do raportów, które wciąż są odtwarzane”.


















,, Różne osoby przychodzą do nas, aby zgłaszać różne ofiary. Na przykład są rodzice, którzy twierdzą, że ich troje lub czworo dzieci było wykorzystywanych ”- mówi Patrick Haeck, były świadek Jehowych i koordynator stowarzyszenia przeciwko flamandzkiej gazecie Het Laatste Nieuws.

Ponieważ nadal są oni świadkami Jehowych ludzie, którzy kontaktują się z Reclaimed Voices, boją się zaufać organizacji. „Dla większości ofiar fakty miały miejsce dziesięć lub piętnaście lat temu” - powiedział Haeck.

Po pierwszych informacjach o wykorzystywaniach seksualnych u Jehowych, oficjalnie usłyszano w grudniu 2018 r. I marcu 2019 r. Prokurator federalny wszczął dochodzenie w Belgii. Pod koniec kwietnia w siedzibie organizacji w Kraainem przeprowadzono przeszukanie, ale prokurator nie przekazuje informacji o aktach. Według rzecznika świadków Jehowych organizacja współpracuje z sądownictwem.
Ad.nl



Oudere Artikelen

11 Sierpień 2019


































Wczoraj po południu około sto osób demonstrowało na Koekamp niedaleko Malieveld w Hadze przeciwko zakazowi noszenia burki. Niektórzy demonstranci ubrali zakrywający twarz nikab. Było także kilku zwolenników antyislamskiego ruchu Pegida i ich przewodniczący Edwin Wagensveld, ale demonstracja była spokojna.

Inicjatorzy demonstracji twierdzą, że zakaz wpływa na nich w wyznawaniu wiary. „Nie muszę być zwolniony, jestem już wyjęty spod prawa” - powiedział jeden z mówców.

Podczas demonstracji zostały rozdane nikaby sympatykom, którzy normalnie ich nie noszą. Byli tam niektórzy politycy: Sylvana Simons (Bij1, lokalna partia w Amsterdamie) została zauważona, oraz Arnoud van Doorn (Partia Jedności, muzułmańska partia w Hadze). Demonstracja była cichym protestem. Uczestnicy zostali poproszeni, aby nie krzyczeć ani nie podburzać tłumu, a skupić się na samych plakatach, banerach oraz ulotkach.

Od 1 sierpnia odzież zakrywająca twarz została zakazana w szkołach, szpitalach i budynkach rządowych. Zabronione jest również zakrywanie twarzy w pociągach, autobusach, tramwajach i metrze. Kara wynosi co najmniej 150 euro. Nie chodzi tylko o burkę, ale także o nikab, kaski na twarz i kominiarki. Ludzie muszą móc na siebie patrzeć i rozpoznawać, to pomysł zarówno na komunikację, jak i na identyfikację. Zakaz nie obowiązuje na ulicy, ani na przystankach, na peronach, w halach dworcowych i taksówkach.









Zakaz noszenia burki jest kontrowersyjny. Kilka gmin i przedsiębiorstw transportu publicznego stwierdziło, że nie chce egzekwować prawa.